POV Clairessy
Andrew skinął raz głową. – Tak. Pan Storm mnie poinformował.
– Świetnie – powiedziałam radośnie, nasycając swój ton udawaną ulgą. – Skoro to tak blisko, nie sądzę, żeby było sens, żebyś za mną chodził. Poradzę sobie z przejściem kilku przecznic bez nadzoru.
Twarz Andrew nawet nie drgnęła. – Instrukcje pana Storma były jasne. Nie mam odstępować od pani, gdy tylko wyjdziemy z tego mies






