Punkt widzenia Gabriela
Nie mogłem się zmusić, żeby usiąść, nie kiedy każda sekunda bez wieści rozrywała mnie od środka. Adrian siedział osunięty na krześle, łokcie wbite w kolana, oczy czerwone i zmęczone. Ja wciąż chodziłem po podłodze przed nim, każdy mięsień w moim ciele napięty jak cięciwa łuku.
– Tato – powiedział Adrian po długim milczeniu, jego głos był zmęczony. – Powinieneś usiąść. Jeste






