Perspektywa Adriana
Tina skrzyżowała ręce na piersi i obrzuciła mnie spojrzeniem tak lodowatym, że zamroziłoby lipiec. "Tak, mam."
Nastąpiła chwila ciszy. Potem odrzuciła włosy przez ramię i dodała: "Właśnie wróciłam z Madrytu. Bardzo potrzebna ucieczka. Słońce, sangria i absolutnie żadnych dramatów."
Zaśmiałem się lekko, bagatelizując uszczypliwość. "Brzmi idealnie."
"Mm" – mruknęła oschle. "I by






