Vladimir:
– Twój plan zawiedzie – powiedziałem, patrząc na Emilię, która zachowywała spokoj.
Zajmowała się ciastem, które wyrabiała, jakby to, co do niej mówiłem, nie miało żadnego znaczenia, a moje oczy pociemniały, gdy poczułem, jak krew gotuje się we mnie na widok jej chłodu.
Fakt, że nie widziała w tym problemu, był czymś, czego nie potrafiłem przełknąć, zwłaszcza wiedząc, że ta kobieta czekał






