Vladimir:
Stałem pod jej drzwiami z rękami w kieszeniach, wsłuchując się w ciszę panującą po drugiej stronie. Wiedziałem, że nie śpi. Czułem energię w pokoju, tę ledwo powstrzymywaną frustrację, którą nosiła niczym pancerz.
Zazwyczaj nie pozwoliłbym nikomu traktować się w ten sposób. Zazwyczaj nie miałbym nawet cierpliwości, by użerać się z osobą, która reaguje tak jak ona. A jednak tu byłem.
Scar






