Alexander:
Napięcie w domu watahy zgęstniało tak bardzo, że można je było kroić nożem. I bez względu na to, jak usilnie próbowałem się uspokoić, nie potrafiłem się do tego zmusić. Nie byłem w stanie swobodnie oddychać ani powstrzymać się choćby na chwilę od warczenia na tych, którzy wchodzili mi w drogę.
Nigdy taki nie byłem. Nigdy nie należałem do tych, którzy naskakują na członków stada, ani do






