„Proszę, wejdźcie” – powiedziała Letty za moimi plecami, wprawiając mnie w zdumienie.
Zdałam sobie sprawę, że wpatrywałam się w nich jak głupia. Zbyt zagubiona we własnych myślach, żeby cokolwiek powiedzieć.
Zsunęłam się na bok i wpuściłam ich do środka. Mój umysł wciąż kręcił się od faktu, że Howellowie byli właśnie w moim domu. A także od tego, że potencjalnie byli moją rodziną.
„Jak w ogól






