Lśni delikatnie, a gdy przesuwam po niej kciukiem, sprowadza mnie to na ziemię. Kotwiczy w teraźniejszości i przypomina, że nie jestem sama.
Panika nie znika całkowicie, ale słabnie na tyle, bym znów mogła oddychać. To, że mnie pozywają, nie oznacza, że moje życie czy kariera dobiegły końca. Sytuacja wydaje się katastrofalna, owszem, ale przecież to jeszcze nie koniec.
Mój telefon głośno dzwoni w






