Umierałam z nudów. Okropnie się nudziłam. W weekendy nie jest tak źle, bo jest Noah, ale w dni powszednie to jest nie do zniesienia.
Letty i Corrine, wiadomo, pracowały cały dzień. Moi rodzice zresztą też. Zatrudniłam Mary, żeby zajmowała się bieżącymi sprawami The Hope Foundation. Nawet gdybym tam poszła, niewiele bym miała do roboty, poza podpisywaniem dokumentów, które wymagały mojej aprobaty.






