Zbiegam na dół na czas, by zobaczyć, jak zatacza się w progu moich drzwi.
– Rowan? Co do cholery? – pytam, pomagając mu wstać i podtrzymując jego ciężar.
Był pijany. Nietrudno było się domyślić. Zwykle unikał nadmiernego picia ze względu na to, co się stało. Dziś sytuacja wyglądała inaczej. Cholernie mnie to martwiło, bo ostatni raz, gdy tak się upił, to było w jego mrocznych czasach.
Pomagam m






