On dosłownie szturmuje w naszą stronę. Kiedy do nas dociera, odciąga mnie od krzesła, zanim mnie pocałuje.
Zwykle nie miałabym nic przeciwko pocałunkowi, ale coś w nim wydawało się inne. Był pełen gniewu i goryczy. Był karzący i bolesny. Niemal tak, jakby próbował zaznaczyć swoje terytorium. Jakby próbował wymazać imię Ethana z moich ust.
Stoję jak wryta, odmawiając odwzajemnienia pocałunku. Chc






