Powinnam być do tego przyzwyczajona. W końcu słyszałam te słowa tyle razy. Nawet sam Noah mi je mówił, ale to nie znaczy, że nie pieką. Usłyszenie ich wciąż boli jak jasna cholera.
– On należy do Chloe…
– Przestań – mówię, czując, jak jad podchodzi mi do gardła. – Nie używaj jej jako wymówki. Obydwie wiemy, że po prostu chcesz Noaha tylko dla siebie.
– I co z tego? – pyta, a jej wyraz twarzy ci






