Cisza, która zapada po wyjściu Brook, wydaje się żywą istotą. Przez dłuższą chwilę po prostu stoję, wpatrując się w słoje drewna na drzwiach, jakbym wciąż widziała jej twarz po drugiej stronie. Jej słowa trwają, pełzając pod moją skórą jak niewidzialne mrówki, gryząc i parząc. Moja klatka piersiowa jest zbyt ściśnięta, jakby całe powietrze zostało wyssane z pokoju.
Wtedy, nagle, moje kolana się ug






