Sierra.
– Yyy… cześć? – mówię, opierając się plecami o ścianę.
Scena rozgrywająca się przed moimi oczami jest niesamowicie podobna do wczorajszej, z tą różnicą, że tym razem jest tu Lilly. Powiedziała mi przed wyjściem, że idzie na spotkanie i wróci, zanim się obudzę, żebyśmy mogły zaplanować coś do roboty.
Najwyraźniej to nie było częścią planu i robi się ciekawie.
Wszyscy odwracają się, by na mn






