– W każdym razie – mówi leniwie Lilly, przeciągając się – dokąd się przed chwilą wybierałaś?
– Na śniadanie.
– O, to dobrze – klaszcze w dłonie. – Umieram z głodu, ale nie schodzimy na dół. Zjemy po prostu tutaj.
Nie oponuję. Po wcześniejszym spotkaniu z Noahem mam wrażenie, że wyssało to z mojej duszy resztki energii.
Po śniadaniu Lilly zdejmuje służbowy kostium i przebiera się w coś o wiele wygo






