Kiwam głową. – Tak.
Bada moją twarz, wyraźnie oczekując onieśmielenia, ale go nie dostaje. Po przebywaniu w towarzystwie ludzi takich... kobiet takich jak Chloe i Brook, wątpię, by na tej ziemi istniała kobieta, która potrafiłaby mnie onieśmielić.
Po chwili pyta: – Masz coś przeciwko?
– Proszę – wskazuję na krzesło naprzeciwko mnie.
Siada.
– Nie wyglądasz tak, jak się spodziewałam – mówi w końcu.






