Powoli składam ostatni sweter, chociaż wcale nie trzeba go ponownie składać. Moja walizka jest już do połowy pełna, ubrania równo ułożone, buty upchnięte po kątach. Wszystko wygląda na uporządkowane. Zbyt uporządkowane w stosunku do tego, co czuję w środku. Zbyt uporządkowane jak na burzę, która we mnie szaleje.
Wróciliśmy z Paryża wczoraj późno w nocy. Byłam wyczerpana emocjonalnie i fizycznie, w






