NOAH.
Drzwi się zamykają.
Nie trzaska mi nimi przed nosem i z jakiegoś powodu to wydaje się gorsze. Gdyby trzasnęła, mógłbym to odebrać jako gniew, coś głośnego, coś tymczasowego. Ale to ciche zamknięcie wydaje się ostateczne. Jakby zamykała pewien rozdział... I od tego serce mi zamiera.
Stoję tam o sekundę za długo, wpatrując się w drewno, jakby miało się zaraz znowu otworzyć, jeśli tylko poczeka






