W chwili, gdy wchodzę do środka, zastaję mamę i tatę siedzących w salonie, dokładnie tam, gdzie ich zostawiłem.
Postawa mamy jest sztywna, ramiona ma ciasno splecione na piersi. Tata wygląda na spokojniejszego, ale napięcia na jego twarzy nie sposób przeoczyć.
Oczy mamy natychmiast kierują się na mnie. „Gdzieś ty, do cholery, był?”
Nie odpowiadam.
„Byłeś u Sierry, prawda?” – naciska.
Zdejmuję mary






