Patrzy na mnie przez długą chwilę, zanim wszystko się zmienia.
Krzyczę, bo w jednej chwili jestem na nim, a w następnej leżę płasko na plecach.
„Co ty robisz?” – pytam, patrząc, jak nade mną zawisa.
„Cóż, rozumiem twój punkt widzenia” – odpowiada. „Ale to nie znaczy, że nie mogę się tobą zająć”.
Otwieram usta, by coś powiedzieć, ale zanim zdołam wydusić słowo, on już pochłania moje wargi.
Przerywa






