Idziemy do kuchni i gdy tylko tam docieramy, zamierzam sięgnąć po patelnię, ale Adrian delikatnie popycha mnie w stronę jednego z hokerów.
– Siadaj – rozkazuje.
– Mogę pomóc.
– Możesz nadzorować – mówi. – Zalecenia lekarza.
– Ale ja…
Unosi brew. – Żadnych „ale”, po prostu rób, co mówię.
Przewracam oczami, ale mimo wszystko siadam. – Jesteś strasznie władczy.
Chichocze. – A ty jesteś uparta jak cho






