AMELIA
Lachlan wpatrywał się we mnie zmęczonym wzrokiem, mocniej ściskając widelec. Dobrze, że zdążył zjeść połowę dania, zanim się odezwałam. Wiedziałam, że teraz apetyt go opuścił.
Oparł się na krześle i westchnął.
– O czym chcesz porozmawiać? – Bez czułych słówek, od razu do rzeczy.
Mimowolnie gryzłam wargę z niepokoju. Nie wiedziałam, jak potoczy się ta rozmowa. Ale najpierw musiałam przeprosi






