Punkt widzenia Amelii
Dom był zbyt cichy jak na swoje rozmiary. Ściany zdawały się mnie osaczać; nie dawały już poczucia bezpieczeństwa, lecz dusiły. Gdziekolwiek się obróciłam, gdzieś stał strażnik; ich obecność przypominała mi, jak drastycznie zmieniło się moje życie.
Rebecca wcale nie pomagała. Była praktycznie przyklejona do mojego boku, jej ostre oczy śledziły każdy mój ruch, jakbym była kruc






