Punkt widzenia Lachlana
Palce Amelii musnęły moją dłoń, gdy brała filiżankę, i wciągnąłem gwałtownie powietrze. Nagle zapragnąłem jej dotyku.
Niezręczna cisza rozciągnęła się między nami, odchrząknąłem i wskazałem na torbę podróżną obok kanapy.
„Twoje rzeczy są tutaj” – powiedziałem.
Amelia zerknęła na torbę i zacisnęła usta w wąską linię. „Dziękuję”.
„Nie musisz” – wymamrotałem. „To najmniejsze,






