— Zrobiłeś to specjalnie, prawda? — Valarie przerwała Brandonowi, patrząc na niego ostrym, oskarżycielskim wzrokiem.
Brandon zawahał się, zaskoczony na moment.
Po krótkiej przerwie skinął głową. — Tak, zrobiłem. Bo nie podoba mi się, ile uwagi poświęcasz Stefanowi. Gdyby rachunek obsługiwał inny kelner, to też byś mnie tak przepytywała?
— Nie ma żadnego „gdyby”. Zdecydowałam się wrócić do ciebi






