Niebo było czyste, a słońce świeciło zbyt mocno. Jane Dunn mocniej otuliła się płaszczem. Drzewami obsadzona, wąska droga była dziś mniej zatłoczona. Mimo to, każdy, kto ją mijał, przyglądał się jej z dziwnym wyrazem twarzy.
– Czy... coś z nią nie tak? –
Para przemknęła obok niej, odwracając głowy, by ukradkiem jeszcze raz na nią spojrzeć, zanim zaczęli szeptać między sobą. Mimo że nie rozmawial






