Jane Dunn naprawdę nigdy nie spotkała nikogo takiego jak Haydn Soros!
– Ej, o czym tak marzysz? Wsiadaj.
Pod figowcem bengalskim, mężczyzna w białej koszuli stał dokładnie tak, jak wczoraj. Dzisiaj jednak towarzyszył mu rower.
– …
– Przestań już marzyć. No dalej, wsiadaj.
– … Dlaczego znowu tu jesteś?
Na twarzy Haydna Sorosa pojawił się olśniewający uśmiech. – Dlaczego nie mogę przychodzić?






