Czasami czyjeś milczenie było bardziej przerażające niż jego krzyk.
– Puść, Se… A! – Jej niedokończone zdanie utonęło w gardle. Nie musiała tego mówić.
Rzucił ją na łóżko jak opętany. Zdawało się, że tylko mocny uścisk pozwalał mu poczuć ciepło tej kobiety, a jedynie jej ciepło dawało mu pewność, że wciąż jest przy nim. Dopiero wtedy był pewien, że go nie opuściła.
Nie chciała na niego patrzeć.






