Michael uśmiechnął się szyderczo. Wyglądał, jakby otwarcie prowokował Seana. Nie robił tego po raz pierwszy.
– Braciszek? Matka urodziła tylko mnie. Od kiedy mam brata? – Sean zakpił chłodno. – Michael, to ty za tym stoisz, prawda?
Bo jak inaczej jego ludzie mogliby stanąć w drzwiach i uniemożliwić im wyjazd, kiedy już mieli wyjeżdżać?
– Wiem, że ten stary cap porwał Pannę Dunn, która i tak str






