W pokoju kobieta stała nieruchomo przed oknem sypialni. Czerwone światło wpadało z zewnątrz, za oknem było kolorowo. Ulica tętniła życiem, panował ruch i zgiełk. Z wysokości jej budynku wszyscy ludzie – mężczyźni i kobiety – wyglądali jak maleńkie czarne punkciki, wielkości mrówek.
Wszyscy prowadzili własne życie. Wydawało się, że każdy jest szczęśliwy, ze swoimi ukrytymi historiami i wszystkim,






