Zach spojrzał na przyjaciela i pośpiesznie wrócił. Jego kroki zdradzały pośpiech.
– Duch cię goni? – uniósł żartobliwie brwi, przypominające kształtem miecze.
Callen minął Zacha dużymi krokami. Podszedł do barku z alkoholem i otworzył szklane drzwi. Nie patrzył, co wybiera, tylko chwycił byle jak butelkę whisky. Odkręcił ją i zaczął pić prosto z butelki, dużymi łykami. W ciągu kilku sekund wypił






