Ostatecznie kij Porkera nie trafił w Jane.
Uderzył jednak w grube i szerokie plecy.
Ręce Porkera drżały. Przywódca bandytów spojrzał na osobę, która pojawiła się ni stąd, ni zowąd. Przed chwilą został odepchnięty siłą na ścianę. Nie zastanawiał się, jak ta osoba go popchnęła. Zamiast tego patrzył z szokiem na kogoś, kto nagle się pojawił.
"K-K-Kim jesteś?"
Skąd się wziął ten człowiek?
Jeszcze






