Ona i on dzielili dziwne telepatyczne połączenie.
To mogły być dni, w których Sean i Jane byli najbardziej zsynchronizowani.
Nie było kłótni, nagan ani obwiniania.
Wszystko było spokojne.
Tak spokojne, że wyglądali jak słodcy kochankowie.
Ona nie traciła przy nim panowania nad sobą, a on był zbyt dobrze wychowany, by przypominać apodyktycznego i nieznośnego Seana, jakim był kiedyś.
Codzienni






