Punkt widzenia Sofii
Dzieciaki pękały z ekscytacji, co oznaczało tylko jedno. Oznaczało to więcej bólów głowy dla Luki i dla mnie.
— Kochanie, rozmawialiśmy o tym, prawda? Nie możesz sprawdzić prezentów, dopóki nie nadejdą Święta — mruknęłam do Arii, tuląc ją do piersi. Była wyraźnie niezadowolona z tej drobnej zasady, bo jej grymas natychmiast się pogłębił.
— Ale to tak daleko! Nikt się nie dowie






