**GRYFFIN**
Reszta poranka mija w ciszy. Adelle nie odezwała się ani słowem od naszego epickiego momentu w kawiarni, a ja jestem wręcz cholernie pewien, że z każdym kilometrem zbliżającym nas do domu robię się czerwony jak burak. Nie byłem w stanie normalnie na nią spojrzeć od tego dzisiejszego ranka, kiedy natknęła się na moją odrażającą osobę, spuszczającą się na niehigienicznym tronie raju dla






