**EMILY**
Trzymając się półmroku rzucanego przez łazienkę en suite, przemykam bokiem przez najgęstszą ciemność tego miejsca, kierując się w stronę niezasłoniętych okien i skąpego światła księżyca wpadającego przez ciągnące się od podłogi do sufitu okna po drugiej stronie pokoju.
*To jest właściwie trochę śmieszne.*
*Czego ja się boję?*
*Wiem, kto to jest! To nie może być nikt inny.*
Przywierając p






