**LIEF**
Kiedy dzwoni telefon Polly, a na linii jest ten dupek Madoc, to niemal przygnębiające, jak szybko zeskakuje z moich kolan, by być na jego każde skinienie. Tak szybko odchodzę w zapomnienie. Odrzucony. Wyrzucony na bok jak zeszłoroczny śnieg. Jak… jakiś pieprzony skok w bok, któremu nie może pozwolić, by wchodził jej w drogę w codziennym życiu.
Skłamałbym, mówiąc, że ten fakt mnie nie rusz






