**POLLY**
Kiedy rolety u Liefa opadają, czuję się, jakbym wreszcie mogła się ruszyć, i kieruję się po schodach w stronę głównej sypialni, zapalając po drodze wszystkie światła. Dźwięk wykrzykiwanych przez tę dziką kobietę wulgaryzmów zdaje się rykoszetować między domami; ściany tworzą coś w rodzaju komory rezonansowej, przez co jej głos dosłownie goni mnie po zacienionych kątach mojego pokoju.
*Ki






