**WRENCH**
Od kiedy odebrałem ten telefon dziś rano, mam w karku ten pieprzony uporczywy skurcz, który domaga się, bym coś złamał. I mimo że strzelałem kostkami już tysiąc jeden razy, ta potrzeba, by chrupnęła jakaś kość, wciąż mnie nie opuszcza.
To dlatego, że łamię niewłaściwe kości.
W ogóle nie powinienem łamać *swoich* kości.
Powinienem połamać *jego*.
Chada.
I połamię… zdecydowanie to zrobię






