**LOGAN**
Twarz Harlona jest nieprzenikniona, gdy wpatruje się we mnie zza szklanki whisky, a ja nie poruszam nawet pojedynczym mięśniem. Wydaje się cierpliwy, nieco pogodny i, ośmielę się rzec… tryumfujący. W końcu otrząsam się, biorąc głęboki oddech i strzelając kręgami szyi na obie strony, zanim odpowiadam: „Nikt nie jest *taki sam* jak ktoś inny, Harl. Nikt. Ale… hm…” Szlag by to, brakuje mi s






