**JIPSEE**
W sekundzie, w której odwracam się, by zejść z łóżka polowego, na którym *ktoś* mnie położył (prawdopodobnie to drzewo posadzone po mojej prawej), uderza we mnie fala zawrotów głowy, a po niej napływ nudności. Połączenie obu zmusza mnie do zamknięcia oczu i zamieram z nogami zwisającymi z krawędzi łóżka.
– Jipsee?! – słyszę okrzyk Sandy i unoszę dłoń, by dać jej znak, że powinna na chwi






