PUNKT WIDZENIA ANDRE
W normalnych okolicznościach uznałbym to za bardzo zabawne. Czułem się, jakbym oglądał rozgrywającą się na moich oczach operę mydlaną. Szczerze mówiąc, było to zabawne, ale nie mogłem tego po sobie poznać, ponieważ Amara nie wyglądała na w najmniejszym stopniu rozbawioną.
A bo jak mogła? Jej brat wbiegł do płonącego budynku, by ratować kobietę, która nie była tą, z którą spodz






