PUNKT WIDZENIA AMARY: EPILOG
Zabrało trochę czasu, by stado odzyskało dawne poczucie bezpieczeństwa.
Szczerze mówiąc, czasem wydawało mi się, że nadal go nie odzyskaliśmy. Wciąż łapałam się na tym, że zerkam przez okna i wzdłuż zaciemnionych korytarzy z obawy, że ktoś nas obserwuje. Moi partnerzy robili wszystko, by przekonać mnie, że jestem bezpieczna i że wszystko jest w porządku – posunęli się






