– Ach, Odalys, naprawdę dasz radę mnie unieść? – pisnęła Freya, oplatając ramionami szyję dziewczyny.
– Skończ paplać. Spróbuj go dosięgnąć – odparła Odalys z cichym śmiechem.
Freya uśmiechnęła się, spojrzała na moment w górę, wyciągnęła rękę i, o dziwo, schwytała owoc. Zerwała go z drzewa jednym, sprawnym ruchem.
– No proszę, żółty – stwierdziła z ożywieniem.
Odalys opuściła ją delikatnie na ziem






