Sophia szamotała się rozpaczliwie, ale i tak wciągnęli ją do środka siłą.
– Puśćcie mnie! – krzyknęła przerażona.
Jego pożądliwe spojrzenie przeszyło ją dreszczem obrzydzenia. Zupełnie się tego nie spodziewała.
W normalnych okolicznościach wezwałaby swoich ochroniarzy, żeby przepędzili tego obleśnego typa. Zazwyczaj nawet nie zwracała uwagi na takie męty.
Kiedy tylko Sophię ogarniał smutek albo cz






