– Chcę wiedzieć, czy to przez ten ciuch syn pana Stewarta umarł. Sprawdziłem go. Żadnej trucizny nie było. Upewniłem się, że jest czysty – mamrotał cicho Brandon sam do siebie.
"Przecież to tylko znoszone ubranie po kimś" – myślał. – "Nic złego nie ma prawa się stać."
Odalys przyglądała mu się, jak szeptał pod nosem, i powoli przykucnęła obok.
– To szmaty z trupa. Nosił je umarlak przez lata, a po






