Świtało.
Odalys już nie spała. Obmyła twarz i wyszła na przechadzkę po wiosce.
Wszystkie domy we wsi były pozamykane na głucho. Zaglądając przez niezasłonięte okna, Odalys zauważyła, że większość mieszkańców to starcy, których trapiły chore ręce lub nogi.
„Napadł na wieśniaków i zranił węża... Czego on właściwie chce? Pragnie oswoić pytona za pomocą żmii? Potrzebuje jego jadu? Chce manipul






