Caspian czuł się osaczony, podpisanie dokumentu, jak i odmowa, wydawały się niemożliwe.
– Czy mogę mieć chwilę na przemyślenie? – spytał w końcu.
Nie było mowy, żeby oddał Odalys swoje udziały. Nie był aż takim idiotą.
– Czyli sobie ze mnie kpisz? – Dorian zmrużył oczy, a jego spojrzenie przeszywało na wylot.
Od tego spojrzenia Caspianowi szybciej zabiło serce. Stojący obok prawnik prychnął: – Wyg






