Spojrzenie Rafaela stało się szkliste, a w jego oczach malowała się naiwna, wręcz głupia klarowność. Patrzył na nią, a w jego oczach narastało zmieszanie.
Odalys pochyliła się, by spojrzeć mu w oczy. Jej głos, choć cichy, był przeszywający: „To ty zabiłeś tamtą rodzinę, prawda?”
Jej słowa zawisły w powietrzu niczym grzmot: „Pamiętasz, jak zginęli? Czy ich rany przypominają ci twoje własne?”
Na te






