Evander stał, a w jego oczach malowała się pogarda, gdy Edie, z sztyletem w dłoni, rzuciła się na niego. Prychnął zimnym śmiechem.
– Myślisz, że ktoś cię powstrzyma? Rozejrzyj się. Kto cię powstrzymuje? Jeśli masz to zrobić, to się pośpiesz. Nie trać mojego czasu – zadrwił.
Gdy Edie pchnęła nożem, Orson ruszył, by interweniować, ale Evander pozostał niewzruszony. Z nonszalancją zamachnął się cegłą






